Patronem pszczelarzy jest święty Ambroży, biskup Mediolanu, który żył w latach 340 – 397r. Według legendy jako dziecko spał w ogrodzie, gdzie zleciał się rój pszczół składając mu miód do ust. Prowadził gospodarkę pasieczną w słomianych kószkach. Pszczelarze obchodzą swoje święto w dniu 7 grudnia jako rocznicę intronizacji na stolicę biskupią swojego patrona.

Święty Ambroży patron pszczelarzy
Wszystkich strumieniem miodu obdarzy
Aby starczyło dla starców, dzieci
Mieszkańców miast i ze wsi kmieci.
To On wskazówkę dał zacnym bartnikom
Że dzielić trzeba się każdego plastra sztuką
Bo te Boże dary z pszczelarskiej apteki
Muszą chronić zdrowie przez lata i wieki.
Dlatego pszczelarze muszą dbać o pszczoły
Pomagać im i zmniejszać ich wielkie mozoły
Aby dostarczały miód, produkty pszczele
Potrzebne dla chorych a także w Kościele.
Aby polskie dzieci chronić przed chorobą
Byśmy młodzież mieli dorodną i zdrową
By w Kościołach stale paliły się świece
Rozpalając wiarą serca męskie i kobierce.
Destrukcyjne załamanie kolonii
Od pięciu tysięcy lat miód jest nieodzownym elementem naszej diety. Setki pokoleń rodziło się i umierało ze świadomością, że miód jest i będzie. Jednak
w XXI w. pojawiło się zagrożenie, że pszczoły, które go produkują całkowicie znikną z powierzchni ziemi. Masowe ginięcie pszczół to problem, który spędza sen z powiek nie tylko pszczelarzom, lecz także naukowcom. Wszystko
za sprawą Colony Collapse Disorder, czyli destrukcyjnego załamania kolonii.
Syndrom „Marii Celeste”
5 listopada 1792 r. Mary Celeste – niewielki bryg, należący do szkockiego przedsiębiorstwa – wyszedł z ładunkiem w morze z portu w Nowym Jorku. 4 grudnia został dostrzeżony około 400 mil od Gibraltaru – płynął już bez załogi, pierwotnie liczącej 12 osób. Statek był w znakomitym stanie, brakowało tylko szalupy ratunkowej i ludzi.
Tajemnicza choroba pszczół tak bardzo przypomina tę historię, że Brytyjczycy nazywają ją syndromem „Mary Celeste”. Epidemia bardziej powszechnie nazywana „destrukcyjnym załamaniem kolonii” objawia się masowym i gwałtownym ginięciem pszczół. Ul pustoszeje niemal z dnia na dzień. Po jego otwarciu pszczelarze odnajdują tylko królową i kilka młodych osobników. W ulu brakuje martwych owadów, zaś zapasy miodu i pyłku pszczelego pozostają nienaruszone. Przypisuję się to mechanizmowi ochronnemu, wypracowanemu przez pszczoły podczas 50 mln lat ewolucji, który ma ustrzec rój przed chorobami. Pszczoła czując, że jest chora
i zbliża się jej kres, opuszcza ul i umiera z dala od roju, by nie zarazić swoją chorobą pozostałych owadów.
Globalny problem
Zmniejszanie się populacji pszczoły miodnej obserwowane jest już od lat 70. XX w. jednak ginięcie nabrało charakteru masowego na przestrzeni ostatnich 3-4 lat.
W Stanach Zjednoczonych w latach 2003-2007 ilość rodzin pszczelich zmniejszyła się o 60%, a w regionach północnych nawet o 80%. W krajach Unii Europejskiej ilość pszczół zmniejszyła się o 50%. Ginięcie pszczół to problem znacznie większy
niż mogłoby się wydawać. Mniej pszczół to mniej miodu, ale trzeba pamiętać,
że od tych małych owadów zależy istnienie jednej trzeciej roślin na ziemi.
Od wielu milionów lat rośliny i pszczoły żyją ze sobą w symbiozie, razem ewoluują
i są od siebie uzależnione. Produkcja żywności w bardzo dużej mierze uzależniona jest od pszczół. W Polsce, do tej pory, dość rzadko doceniana jest rola jaką owady te odgrywają w przyrodzie. Być może dzieje się tak dlatego, że informacje
o kryzysie dopiero niedawno zaczęły być tematem dyskusji w naszym kraju. Dopiero, gdy w 2008 roku w wielu regionach Polski w okresie kwitnienia rzepaku odnotowano upadek ponad 60 % rodzin pszczelich problemem szerzej zaczęli interesować się nasi naukowcy.
Na ratunek pszczołom
Masowe wymieranie pszczół jest już problemem globalnym. Naukowcy na całym świecie starają się wyjaśnić przyczyny zagłady tych owadów. Powstało kilka teorii próbujących wyjaśnić tę zagadkę, ale żadna z nich nie daje stuprocentowo pewnej odpowiedzi. Najczęściej wskazuje się tu kilka czynników, które mają wpływ
na ginięcie owadów. Są to m.in: izraelski wirus ostrego paraliżu, pasożytnicze roztocza Varroa, grzyb Nosema Ceranae oraz różnego rodzaju środki ochrony roślin. Naukowcy zwracają także uwagę na warunki klimatyczne oraz susze.
Niektórzy specjaliści mówią także o szkodliwym działaniu telefonów komórkowych jak również zmodyfikowanej genetycznie roślinności, jednak dowodów jakoby były one przyczynami ginięcia pszczół nie ma.
Izraelski wirus ostrego paraliżu
Jest on jedną z przypuszczalnych przyczyn ginięcia pszczół odkrytą w 2004 roku
w Izraelu. Owady zarażone wirusem po wylocie z ula już nie są w stanie do niego wrócić. Czasami można zaobserwować osowiałe i pełzające pszczoły wokół niemal w całości opustoszałych uli. Zdziesiątkowana pszczela rodzina nie może
już należycie pełnić swoich obowiązków. Do tej pory nie wiadomo w jaki sposób leczyć zarażone osobniki.
Pasożytnicze roztocza Varroa nie od dziś są wrogiem pszczół. Atakują one zarówno dorosłe pszczoły, jak i młode osobniki. Skutki pasożytniczego działania roztoczy widoczne są w drugim roku od zagnieżdżenia się tych „szkodników” w ulu. Ich liczba wówczas jest już tak duża, że doprowadzają do wyginięcia pszczelej rodziny.
Mikrospor Nosema Cerance jest małym jednokomórkowym pasożytem przewodu pokarmowego, który w znacznym stopniu przyczynia się do ginięcia pszczół. Pod jego wpływem owady słabną i mają ogromne trudności z przyswajaniem pokarmu, są osowiałe z trudem latają a po niedługim czasie od zakażenia umierają.
Pszczoły narażone na działanie N. ceranae , which is faster than bees exposed to N. ceranae często giną w ciągu 8 dni od momentu zakażenia.
Środki ochrony roślin
Szkodliwe substancje zawarte w chemicznych środkach ochrony roślin
po przeniknięciu do gleby i roślin oddziaływają na pszczoły. Razem z nektarem czy pyłkiem kwiatowym przynoszone są do ula. W następstwie ich działania pszczoły są parzone, drażnione i trute. Odwiedzając skażone środowisko niejednokrotnie giną natychmiast a czasami przewlekle chorują. Ich system nerwowy często nie wytrzymuje skażenia przez co pszczoły błądzą i nie potrafią wrócić do ula.
W wysokorozwiniętych krajach, gdzie rolnicy korzystają już z najnowocześniejszych rozwiązań uprawy roślin, nadal bardzo ważną rolę w procesie prawidłowego funkcjonowania plantacji spełniają pszczoły. Szacunkowo w Stanach Zjednoczonych, owady te, jako zapylacze, wykonują pracę o wartości nawet ponad 5 miliardów dolarów rocznie. W Unii Europejskiej pszczoły wypracowują niemal
4,3 miliarda Euro. Widać więc dokładnie, że problem masowego upadku pszczół
to nie tylko trudności związane z pozyskiwaniem miodu, ale realna możliwość globalnego załamania w rolnictwie. Warto zainteresować się przyczynami gwałtownej wymieralności pszczół, bo niestety czasu jest coraz mniej.
***

„CUD W ŁYŻECZCE MIODU” 2008 – II Spotkanie Integracyjne
II Spotkanie Integracyjne: „CUD W ŁYŻECZCE MIODU” – 2008
W dniu 14 października 2008 roku w Bemowskim Centrum Kultury w Warszawie na konferencji zrealizowano projekt: „Miód i produkty pszczele, ich znaczenie dla naszego zdrowia”.
Adresatami projektu są Domy Środowiskowe z Warszawy, Kluby Seniora z Warszawy oraz mieszkańcy Bemowa.
Cele projektu:
* Przeciwdziałanie marginalizacji i negatywnym postawom wobec osób niepełnosprawnych i osób starszych;
* Integracja środowiska osób starszych i osób chorych psychicznie;
* Pobudzenie aktywizacji, chęci poznawania wiedzy;
* Rozwój oferty Ośrodka Pomocy Społecznej;
* Kontynuacja współprcy z innymi ośrodkami wsparcia i klubami seniora m.st. Warszawy;
* Promowanie naturalnej, zdrowej polskiej żywności;
* Promowanie działalności Środowiskowego Domu Samopomocy;
* Realizowanie potrzeb związanych z kontaktami społecznymi i rehabilitacją.
Konferencja zorganizowana została przy współudziale specjalistów, prezentujących zastosowanie miodu i produktów pszczelich w apiterapii, kosmetyce, żywieniu oraz w życiu codziennym:
* Zbigniew Pęcak – Rola pszczoły miodnej „Apis Mellifera” w życiu człowieka, miód i produkty pszczele w kosmetyce
* Edward Guz – Pszczoły i produkty pszczele;
* Rafał Lipowy – Miód od kuchni;
* Dariusz Małanowski – Apiterapia
Bezpośrednio po wystąpieniach prelegenci odpowiadali na liczne pytania z sali. W kuluarach, podczas poczęstunku kontynuowano rozmowy. Dotyczyły one głównie gdzie można kupić dobry polski miód, jak odnaleźć pszczelarzy i jak stosować produkty pszczele.
Gorycz czy miód…?
„Bierzemy 12 miesięcy, oczyszczamy je dokładnie z goryczy, chciwości, małostkowości i lęku, po czym rozkrajamy każdy miesiąc na 30 lub 31 części tak, aby zapasu wystarczyło dokładnie na cały rok. Każdy dzień przyrządzamy osobno z jednego kawałka pracy i dwóch kawałków pogody i humoru. Do tego dodajemy trzy duże łyżki nagromadzonego optymizmu, łyżeczkę tolerancji, ziarenko ironii i odrobinę taktu. Następnie całą masę polewamy dokładnie dużą ilością miłości. Gotową potrawę przyozdabiamy bukietem uprzejmości i podajemy codziennie z radością i filiżanką dobrej, orzeźwiającej herbaty.”

„Nowoczesna Gospodarka Pasieczna„ Książka Sławomira Trzybińskiego, to kompendium wiedzy na temat pszczół, pasiek i technik gospodarki pasiecznej. Ta książka skierowana jest zarówno do pszczelarza początkującego, jak i doświadczonego, do amatora i zawodowca. „Współczesna gospodarka pasieczna’, to jednak przede wszystkim poradniki praktycznego pszczelarstwa, w którym pszczelarze znajdą odpowiedź na wiele nurtujących ich pytań. A konfrontacja własnej praktyki i doświadczenia pasiecznego z wiedzą Trzybińskiego może przynieść nam pszczelarzom wyłącznie korzyści. Ta książka ma szansę zastąpić, w charakterze podręcznika pasiecznego, niezwykle zasłużoną, ale już odrobinę niedzisiejszą publikację Wandy Ostrowskiej.
Kichasz i zanosisz się kaszlem, ale mimo uszu puszczasz babcine rady, że na podrażnione gardło najlepszy jest miód, a herbata z cytryną postawi Cię na nogi. Uderz się w piersi, niedowiarku! Amerykańscy naukowcy udowodnili, że nasi dziadkowie mają świętą rację.
„Przez stulecia babcie i dziadkowie nas leczyli, a naturalne leki zawierały substancje, które teraz dopiero umiemy nazwać” – mówi dr Małgorzata Pernak de Gast, anestezjolog. „Zasługą nowoczesnej nauki jest to, że potrafi z pomocą chemii czy biologii rozszyfrować mechanizm działania wielu domowych sposobów”.
Jesteś przeziębiony, zmęczony, paskudnie się czujesz? „Napij się miodu z wodą” – podszeptuje babcia. I wcale się nie myli! Miód to najlepszy lek na bolące gardło. Łagodzi stany zapalne i działa jak antybiotyk… Enzym wpuszczony do miodu przez pszczoły powoduje, że z zawartej w miodzie glukozy powstaje nadtlenek wodoru, czyli… woda utleniona. A ta, nawet w małych stężeniach dla bakterii, wirusów, grzybów i pierwotniaków oznacza jedno – śmierć. Najsilniej działa miód rozcieńczony w wodzie. Wówczas nadtlenek wodoru tworzy się w nim bardzo szybko, a siła jego rażenia jest dla wirusów zabójcza.
Naukowcy odkryli również, że dodanie cytryny do herbaty zwiększa jej dobroczynne działanie. I nie chodzi tu tylko o witaminę C, która chroni nasze komórki przed zniszczeniem. Zawarte w herbacie katechiny walczą z bakteriami i wirusami… ale niestety szybko rozkładają się w żołądku, więc wchłaniamy ich niewiele. Sok cytryny zwiększa ilość katechin, które wnikają do ciała.
Również naprzemienne moczenie nóg, w gorącej i zimnej wodzie, nie jest pozbawione sensu. Kiedy marzniemy, kurczą się naczynia krwionośne, to sprzyja wnikaniu do organizmu zarazków. Trzeba więc zdradliwy odruch osłabić.
Sprawdzone przez wieki metody działają
Medycynę ludową i mądrość pokoleń trzeba wyciągnąć z zapomnienia. Dziadkowie i babcie mieli rację, stosując metody sprawdzone przez wieki” – mówi dr Małgorzata Pernak de Gast, anestezjolog. „Choć nigdy nie wątpiliśmy, że sposoby te faktycznie się sprawdzają, dotąd nie umieliśmy odpowiedzieć na pytanie: jak to działa?
Teraz wiemy, że w miodzie wydziela się woda utleniona, która morduje zarazki. Równeiż naprzemienne moczenie nóg w gorącej i zimnej wodzie nie jest pozbawione sensu. Kiedy marzniemy, kurczą się naczynia krwionośne, to sprzyja wnikaniu do organizmu zarazków. Trzeba więc zdradliwy odruch osłabić.
Naukowcy odkryli także, że dodanie cytryny do herbaty zwiększa jej dobroczynne działanie. I nie chodzi tu tylko o witaminę C, która chroni nasze komórki przed zniszczeniem. Zawarte w herbacie katechiny walczą z bakieriami i wirusami… ale niestety szybko rozkładają się w żołądku, więc wchłaniamy ich niewiele. Sok z cytryny zwiększa ilość katechin, które wnikają do naszego ciała.
Nie chodzi tu o sposób zachowania jak na załączonym obrazku lecz:
Idąc na proszone, eleganckie przyjęcie, niejednokrotnie przeżywamy chwile wahania przy kim usiąść, za kim wejść, jak coś zjeść, a jak coś podać. Jak wybrnąć z opresji? Proponuję kilka wskazań, które warto byłoby wykorzystać.
Etykieta przy stole
# Siedzieć musimy nie tylko wygodnie i pewnie, ale i ładnie. Niestety, często siedzimy niechlujnie. Ma to miejsce wówczas, gdy nasze nogi wysuwamy przed siebie lub zasuwamy je na nogi krzesła oraz, gdy ręce zakładamy za oparcie krzesła.
# W czasie jedzenia trzymamy ręce na stole powyżej przegubu i nie krzyżujemy nóg. Taki sposób jedzenia zapewnia lepsze posługiwanie się sztućcami. Łokcie nie mają czego szukać na stole.
# Przystępując do jedzenia, bierzemy najpierw sztućce znajdujące się najdalej od talerza, z kolei następne, trzymając się zasady – od zewnątrz do wewnątrz. Sztućce są ułożone według kolejności użycia.
# Wśród członków rodziny i bliskich znajomych można pozwolić sobie na nieco swobodniejszy sposób siedzenia, ale kontaktując się z innymi osobami, nie podpieramy ręką głowy i nie zakładamy nogi na nogę. Uwaga ta szczególnie dotyczy kobiet, które noszą mini. Kobieta może jednak, ściskając lekko kolana, skrzyżować nogi w okolicy podudzia (powyżej kostek).
# Po zajęciu miejsca przy stole zdejmujemy kartkę z nazwiskiem, jeśli znajduje się na kieliszku do wina białego lub na serwetce i odkładamy na bok. Z kolei bierzemy serwetkę, która służy do wytarcia ust w czasie posiłków i rozkładamy ją na kolanach. Przed sięgnięciem po kieliszek ocieramy lekko usta serwetką, gdyż ślady szminki i tłustych plam na brzegu kieliszka nie budzą uczuć estetycznych. Każdy trunek obniża swą wartość w zetknięciu się z tłuszczem. i tak np. piwo traci swoją piękną piankę.
# Pierwsza rozpoczyna jeść gospodyni. Uczestnicy liczniejszych przyjęć nie zawsze otrzymują serwowane danie w tym samym czasie. Powstaje zatem pytanie, jak mają postąpić ci, którzy zostali już obsłużeni – solidaryzować się z innymi, czekać i w rezultacie jeść zimnego sandacza lub bryzol z polędwicy, czy też przystąpić do jedzenia, nie zwracając uwagi na sąsiadów? Postępujemy w takim przypadku następująco: rozpoczynamy jeść, nie dopuszczając by podane danie nie wystygło. Goście, którzy zostali obsłużeni pierwsi, jedzą nieco wolniej, tak aby wszyscy kończyli jeść, mniej więcej w tym samym czasie. Niezależnie od tego, w jakim czasie goście rozpoczynają spożywanie potraw, mężczyzna nie powinien wziąć sztućców, zanim nie uczynią tego sąsiadki.
# Gospodarze pragną, aby goście byli zadowoleni i odeszli od stołu najedzeni. Zachęcają więc czasem zbyt gorliwie do spożywania potraw, co stwarza dość niezręczną sytuację, zmuszającą do tłumaczenia się, informowania o swoich dolegliwościach, kłopotach żołądkowych, przebytych operacjach. Nikt jednak nie powinien zapominać o istnieniu zasady: wszystko, co znajduje się na stole i co się podaje, jest przeznaczone dla gości, którzy jedzą i piją bez specjalnego zachęcania.
Najczęstsze uchybienia
# Przerywając jedzenie, odkładamy sztućce tak, aby częściowo znajdowały się na talerzu, a częściowo na stole. Nie należy zapominać, że sztućce wzięte do rąk nie powinny więcej dotykać obrusa. Sztućce w przerwie jedzenia krzyżujemy na talerzu a po zakończeniu – kładziemy równolegle na talerzu.
# Spożywając serwowane potrawy, pochylamy zbyt nisko głowę nad stołem, zbliżając ją do talerza. Tymczasem powinniśmy siedzieć prosto. Posługując się sztućcami, przenosimy potrawy do ust, a nie odwrotnie.
# Głowy nie wspieramy na łokciach. Ręce trzymamy na stole oparte środkiem stawu przedłokciowego.
# Kieliszka z winem nie trzymamy za kielich. Powinniśmy trzymać je za nóżkę.
# Ciągłe zachęcanie do picia alkoholu jest brzydkim zwyczajem i świadczy o braku zainteresowania innym człowiekiem.
# Toasty wznosi się między daniami, a nie wtedy, gdy na stole znajduje się gorące danie
# Interesowanie się zawartością kieliszków sąsiadów, świadczy nie najlepiej o naszej kulturze.
# Poprawianie włosów, pudrowanie twarzy, szminkowanie ust nie odbywa się przy stole.

To już trzeci rok z kolei są organizowane kolonie dla dzieci w Pszczelej Woli. W tym roku organizatorzy zostali zaskoczeni zainteresowaniem pobytem na koloniach. Do końca czerwca ilość zgłoszeń wyniosła 480. Teraz trwa I turnus kolonii a zgłoszenia wciąż wpływają. Dzwonią rodzice zainteresowani pobytem swoich dzieci na koloniach w Pszczelej Woli. Organizatorów cieszy zainteresowanie koloniami a zadziwiające jest dla nich to ze na tegorocznych koloniach są również dzieciaki po raz trzeci … i będą na następnych.





