Lewitujące zwierzęta w Chinach


Chińskim naukowcom udało się opracować technologię, która pozwoliła na… lewitowanie niewielkich zwierząt. Dokonali tego za pomocą ultradźwięków.

Już w przeszłości akademicy z Politechniki Północno-Zachodniej w Xi’an korzystali z ultradźwięków do lewitowania ciężkich pierwiastków – irydu i ołowiu. Celem tych pozornych zabaw jest opracowanie nowoczesnych metod produkcyjnych, które pozwoliłyby wytwarzać najróżniejsze towary – od leków po stopy metali – bez potrzeby przechowywania półproduktów w opakowaniach. Komponenty do wytwarzania niektórych towarów nie powinny trafiać do żadnych pojemników, gdyż albo ulegają w nich degradacji, albo wchodzą w reakcje z pojemnikami.

Interesowała nas odpowiedź na pytanie: Co się stanie, jeśli żywe stworzenie zostanie umieszczone w polu akustycznym? Czy będzie ono stabilnie lewitowało? – mówi Wenjun Xie, fizyk biorący udział w gadaniach.

Chińczycy stworzyli zestaw składający się z urządzenia emitującego dźwięk oraz odbijającego go lustra. Do lewitowania wykorzystano fale dźwiękowe o długości 20 milimetrów, co powinno w teorii pozwolić na unoszenie obiektów na wysokość co najwyżej połowy długości fali.

W powstałym polu dźwiękowym udało się poddać lewitacji mrówki, żuki, pająki, biedronki, pszczoły, kijanki i małe ryby. Gdy unoszono ryby do pola dźwiękowego co minutę dodawano wody.

Mrówka i biedronka próbowały uciec z pola dźwiękowego. Mrówce nie udało się, gdyż pole stanowiło zbyt słabe oparcie dla odnóży, z kolei dla biedronki okazało się ono zbyt silne, by mogła z niego odlecieć. Xie przyznał, że jego zespół musiał na bieżąco kontrolować moc pola, by zwierzęta nie uciekły.

Po 30 minutach lewitacji zarówno mrówka jak i biedronka wyglądały na zupełnie zdrowe.

źródło: Live Science

Miód wypiera współczesne antybiotyki


Miód był używany do leczenia ran i otarć co najmniej od czasów starożytnego Egiptu. O jego właściwościach zapomniano nieco po wynalezieniu współczesnych antybiotyków. Obecnie znowu wraca do łask, ponieważ coraz większym problemem staje się lekooporność (np. u gronkowca złocistego).
Przez kilka lat naukowcy z Uniwersytetu w Bonn eksperymentowali z tzw. miodem medycznym („medimiodem”, ang. medihoney), czyli mieszanką dwóch miodów słynących z właściwości leczniczych. Teraz chcą oni ocenić ponad 100 różnych metod leczenia miodem. Zamierzają także porównać efektywność miodu i innych sposobów leczenia ran, np. za pomocą opatrunków z koloidalnego srebra. Warto dodać, że ok. 24 niemieckich szpitali wykorzystuje złocisty płyn w terapii ran.

Pszczeli produkt jest dobry zwłaszcza dla dzieci, które często boją zmian opatrunków.

Kai Sofka, specjalistka zajmująca się leczeniem ran w Klinice Dziecięcej Uniwersytetu w Bonn, twierdzi, że widziała zdumiewające efekty leczenia miodem medycznym.

Martwa tkanka jest szybciej usuwana, a rany prędzej się leczą. Co więcej, zmiana opatrunku jest łatwiejsza, odkąd kompres łatwiej się odrywa, nie uszkadzając świeżo odtworzonych warstw skóry. Nawet niegojące się przez lata rany mogą, jak wynika z naszych doświadczeń, zostać „opanowane”, a dzieje się to często w ciągu kilku tygodni.

Naukowcy uważają, że wiedzą, skąd się biorą właściwości lecznicze miodu. Produkując go, pszczoły dodają enzymu nazywanego oksydazą glukozową. Rozkładając cukier, powoduje on, że w miodzie są stale obecne niewielkie ilości nadtlenku wodoru, czyli wody utlenionej. Nadtlenek wodoru traci z czasem swoje właściwości. Trzeba jednak uważać ze stosowaniem tego związku, ponieważ zbyt duże jego ilości niszczą nie tylko baterie, ale również skórę. W miodzie jest go tyle, że stosowanie „słodkich” okładów jest całkowicie bezpieczne i bardzo skuteczne.
Jeden z miodów wchodzących w skład medimiodu zawiera lekko zwiększoną dawkę nadtlenku wodoru. Drugim składnikiem jest miód manuka, któremu przypisuje się silne właściwości antybakteryjne.

źródło: Yorkshire Post Today

Homoseksualna pszczoła


Zgodnie z dowodami zaprezentowanymi na pierwszej światowej wystawie dotyczącej homoseksualizmu wśród zwierząt, ptaki i pszczoły mogą być homoseksualne.

Przedstawiając przykłady gejów i lesbijek w szeregach żyraf, pingwinów, papug, chrząszczy, waleni i dziesiątków innych istot, Muzeum Historii Naturalnej z Oslo udowadnia, że ludzka homoseksualność nie powinna być postrzegana jako „nienaturalna”.

Możemy mieć własne opinie na temat wielu spraw, ale jedno należy powiedzieć jasno: homoseksualizm występuje w całym królestwie zwierząt i nie jest czymś przeciwnym naturze — napisano w oświadczeniu prezentującym wystawę.

Geir Soeli, pomysłodawca ekspozycji zatytułowanej „Przeciwko naturze”, powiedział Reuterowi, że homoseksualizm obserwowano u ponad 1500 gatunków zwierząt, w przypadku 500 jest on dobrze udokumentowany.

Jedno ze zdjęć przedstawia parę łabędzic w gnieździe. Ptaki czasem wychowują młode w parach homoseksualnych, np. gdy samiec opuści samicę lub gdy samica „podaruje” jajo męskiej parze.

Arystoteles opisywał przypadki homoseksualizmu wśród hien już 2300 lat temu, jednak przypadki takiej orientacji seksualnej u zwierząt często były przez badaczy ignorowane. Czemu? Może z powodu odczuwanego niesmaku, braku zainteresowania lub strachu.

Jak podkreśla Soeli, wszystkie szympansy bonobo są biseksualne. Kontakty seksualne są ich sposobem na nawiązywanie i podtrzymywanie więzi społecznych.

Nie wiadomo, czemu homoseksualizm nadal występuje, skoro nie pozwala na przekazywanie potomstwu własnych genów.

Jedna z teorii głosi, że poprzez kontakty seksualne samce mogą zyskać większą akceptację w grupie rywali, co z kolei zwiększa szanse na kopulację z samicami.

Badania gejów z Włoch wykazały, że matki i siostry męskich homoseksualistów mają większą liczbę dzieci. Te same geny, które decydują o homoseksualizmie chłopców, mogą więc wywoływać większą płodność u kobiet — konkluduje Soeli.

źródło: Yahoo!

Telefony komórkowe groźne dla rolnictwa?




Pszczelarze na całym świecie informują o nasilającym się zjawisku wymierania całych rojów pszczół. Naturalnie takie wydarzenia mają miejsce przeważnie późnym latem, gdy umierają starsze pszczoły, pozostawiając królową i młode robotnice, które nie są jeszcze gotowe do pracy. Ostatnio jednak do wymierania rojów dochodzi przez cały rok.

Poważne straty w populacji pszczół zanotowały Stany Zjednoczone, Grecja, Włochy, Polska, Portugalia, Hiszpania i Wielka Brytania.

Naukowcy poszukujący rozwiązania zagadki zastanawiali się nad zgubnym wpływem pestycydów, wzmożonym promieniowaniem słonecznym czy utratą płodności u królowych.

Teraz naukowcy z uniwerstytetu w Landau twierdzą, że znaleźli odpowiedź. Wymieraniu owadów winne są telefony komórkowe. Ich sygnały zakłócają bowiem zdolność pszczół do powrotu do roju. Olbrzymie ilości owadów giną, co grozi poważnymi problemami w rolnictwie.

Bez pszczół zapylających rośliny możemy spodziewać się drastycznego spadku plonów. Sytuacja jest na tyle poważna, że niektóre źródła mówią o klęsce głodu, grożącej krajom rozwiniętym.

źródło: Guardian

Pszczoły wolą cieplejsze kwiaty


Badacze z Uniwersytetu Londyńskiego (Queen Mary) i Uniwersytetu w Cambridge wykazali, że pszczoły preferują wizyty w cieplejszych kwiatach i mogą się nauczyć wykorzystywać kolor do przewidywania temperatury rośliny, zanim jeszcze na niej wylądują.

Wcześniej sądzono, że owady te szukają po prostu kwiatów z największą zawartością nektaru lub pyłku. Jeśli jednak weźmie się pod uwagę, że pszczoły muszą inwestować energię w podtrzymywanie temperatury ciała, wyższa temperatura kwiatu wydaje się dodatkową nagrodą.

Na łamach magazynu Nature profesor Lars Chittka z Uniwersytetu Londyńskiego i jego współpracownicy z Cambridge (Adrian G. Dyer, Heather M. Whitney, Sarah E.J. Arnold i Beverley Glover) napisali, że w świecie, gdzie kwiaty różnych gatunków roślin mają inne temperatury, pszczoły mądrze wybierają te z cieplejszym nektarem. Mogą się w dodatku uczyć identyfikować te gorętsze odmiany poprzez zapamiętywanie ich barw.

Chcąc sprawdzić, czy pszczoły mogą wykorzystać kolor do zidentyfikowania cieplejszych kwiatów, Chittka i zespół dali owadom do wyboru 4 sztuczne fioletowe kwiaty i cztery nieco chłodniejsze różowe. Ustawiano je w losowo wybranych miejscach. Pięćdziesiąt osiem procent pszczół wybierało cieplejsze purpurowe rośliny. Kiedy dokonano zmiany i to różowe kwiaty zawierały cieplejszy nektar, 61,6% owadów preferowało właśnie je.

Pszczoły wydają się postępować podobnie jak my, pijąc ciepłe napoje w chłodniejsze dni. Gdy musimy się trochę rozgrzać, możemy albo kosztem zapasów energetycznych sami wytworzyć ciepło, albo wypić gorący napój i zachować swoje rezerwy — wyjaśnia Chittka.

Interesującą rzeczą jest fakt, że pszczoły nie tylko preferują cieplejsze kwiaty, ale również uczą się przewidywać temperaturę na podstawie koloru.

Kwiaty dysponują szeregiem trików pozwalających zwiększyć temperaturę, niektóre są na przykład termogeniczne, co oznacza, że mogą same wytwarzać ciepło, a inne absorbują promieniowanie słoneczne (biernie lub poprzez adaptacje strukturalne).

Odkrycie Brytyjczyków uzasadnia określone ścieżki ewolucji budowy anatomicznej kwiatów, a także związki między temperaturą a zapyleniem.

Anna Błońska
źródło: University of London

Szaleństwo smaków


Heladeria Coromoto to jedna z najbardziej niezwykłych lodziarni świata. Znajduje się w miejscowości Merida w Wenezueli. Trafiła do Księgi rekordów Guinnessa za sprawą najliczniejszej oferty smaków. Portugalski właściciel, Manuel Da Silva Oliveira, wymyślił ich już ponad 900. Oprócz typowych smaków owocowych czy orzechowych, chętni mogą wypróbować lody czosnkowe, awokado, pieczarkowe, tuńczykowe, cebulowe, piwne i wiele, wiele innych. Niektóre goszczą w menu tylko przez jeden dzień. Aby wyliczyć wszystkie smaki, na fiszki trzeba było przeznaczyć jedną ścianę. Na drugiej wiszą zdjęcia smakoszy z całego globu oraz wycinki z gazet, które napisały o lodziarni. Heladeria Coromoto oferuje także kanapki, ale mało kto się na nie decyduje.

Knajpkę otwarto 23 lata temu. Oliveira rozpoczął działalność z 4 smakami: waniliowym, czekoladowym, truskawkowym i kokosowym. Wprowadził kolejne, gdy w Brazylii zetknął się z lodami awokado. Zanim stworzył własne o tym samym smaku, próbował 45 razy. Gdy trafił do Księgi rekordów Guinnessa, skomponował już 812 smaków. Wcale jednak na tym nie poprzestał.

W zeszłym roku 73-letni Oliveira wymyślił przynajmniej 50-60 nowych smaków. Próbuję i jeśli coś mi nie smakuje, wyrzucam to do kosza. Nie wszystkie smaki są codziennie dostępne, zazwyczaj można kupić ok. 75.

Smak czosnkowy jest silny i zdecydowany, w gałce tuńczykowej smakosz natrafi na kawałki ryby. Jak smakuje gałka asparagusowa, można sobie tylko próbować wyobrazić.

Sekret smaku tkwi w użyciu tylko i wyłącznie naturalnych składników, bez dodatku konserwantów. Wszystko jest naturalne. Jeśli jesz lody o smaku spaghetti z serem, na pewno występują w nich i makaron, i ser.

Część nazw jest oczywista, znaczenie i pochodzenie niektórych pozostaje owiane tajemnicą. Do tych ostatnich należą, np. „Wybacz mi moją miłość”, „Miesiąc miodowy”, „Cuba Libre”, „Mój pierwszy pocałunek” czy „Viagra — nadzieja”. W tym ostatnim smaku nie ma, jak zapewnia Portugalczyk, popularnego leku na potencję, występują natomiast dwa afrodyzjaki: miód i pyłek. Czy mikstura działa? Odpowiedzi na to pytanie udzielił jeden z próbujących: Zjadłem bardzo niewiele, a dało mi to niesamowitą siłę.

Oliveira przyznaje, że najbardziej lubi lody kawowe i aguardiente (jest to rodzaj brandy z terenu Hiszpanii i Portugalii).

Część klientów zastępuje prawdziwe posiłki mieszankami o smakach obiadowych. Najpopularniejsze zestawy to gałki krewetkowe połączone z piwnymi oraz suszona ryba plus ziemniaki. Ceny nie są wygórowane. Za jedną gałkę trzeba zapłacić ok. 50 centów.

Anna Błońska
źródło: Expat-Village.com

Kolendra na poprawę wzroku

Niewiele osób wie, że popularne zioło przyprawowe, kolendra, może pomóc cierpiącym z powodu pogorszenia wzroku.

Według hinduskiego Central Council for Research in Ayurveda and Siddha, które podlega Ministerstwu Zdrowia i Dobrostanu Rodziny, picie niewielkich ilości soku z liści kolendry z miodem korzystnie wpływa na wzrok. Zaleca się przyjmowanie 2 do 3 łyżeczek ekstraktu z 5-10 g miodu.

Mikstura pomaga w największym stopniu dzieciom, osobom w podeszłym wieku oraz ludziom, którzy spędzają wiele godzin przed monitorem komputera.

Anna Błońska

Co zrobić z przesuszonymi stopami?


Z nadejściem zimy wiele osób zaczyna mieć problem z przesuszoną skórą stóp, co nie tylko brzydko wygląda, ale często boli. Z pęknięć sączy się krew, a każdy krok staje się udręką…

Medycyna hinduska (Central Council for Research in Ayurveda and Siddha; CCRAS) ma radę także i na to. Przesuszone fragmenty skóry trzeba posmarować olejem sezamowym (Tila Taila), a następnie położyć na nich ciepły wilgotny okład.

Można też przygotowywać pastę z klarowanego masła (ghee), miodu (lub wosku pszczelego), soli kamiennej oraz sproszkowanego rala. Wszystko to rozprowadza się w oleju musztardowym, czyli gorczycowym.

Nie zaszkodzi masaż stóp, który poprawia nawilżenie i krążenie, wzmacnia oraz pomaga usunąć toksyny.

Przesuszenie stóp to wynik warunków pogodowych. Dokucza, gdy na dworze jest zimno, sucho lub wietrznie.

Anna Błońska
źródło: Zeenews.com

Koktajl z żaby na potencję


„Peruwiańska viagra” to dość oryginalny napój. Składa się z rosołu z białej fasoli, dwóch łyżeczek miodu, kawałków aloesu, kilku łyżeczek maki (andyjskiej rośliny, która zwiększa ponoć wytrzymałość i wydajność seksualną) oraz miejscowej żaby pozbawionej skóry i wnętrzności.

Całość jest miksowana w blenderze i sprzedawana w cenie 90 centów za szklankę. Niektóre andyjskie ludy wierzą, że taki koktajl leczy astmę, zapalenie oskrzeli, dodaje energii oraz wzmaga potencję.

Mariusz Błoński
źródło: Yahoo!

Miodoterapia dla cukrzyków


Jennifer Eddy, profesor medycyny na University of Wisconsin, chce upowszechnić swoją metodę leczenia miodem owrzodzenia stóp u pacjentów z cukrzycą. Owrzodzenie rozwija się m.in. wskutek neuropatii czuciowej, niedokrwienia tkanki stóp i zakażenia. W skrajnych przypadkach, gdy dojdzie do zagrażających życiu powikłań, przeprowadza się amputację.

Eddy uratowała kończyny 6 swoich podopiecznych.

Po usunięciu martwych komórek i bakterii na powierzchnię rany nakłada się grubą warstwę miodu. Produkt pszczeli zabija patogeny ze względu na swój kwasowy odczyn. Nie występuje ryzyko lekooporności, ponieważ nie stosuje się standardowych antybiotyków. Apiterapia jest dodatkowo o wiele tańsza od klasycznych metod leczenia.

Według pani doktor, jej odkrycie jest naprawdę ważne. Podkreśla, że co 30 sekund komuś na świecie amputuje się kończynę z powodu powikłań cukrzycowych.

W Nowej Zelandii miód wykorzystuje się do usuwania odleżyn, w Europie zajmuje on poczesne miejsce w medycynie alternatywnej. W USA opowiada się o nim właściwie tylko na zajęciach z historii medycyny. Dopiero Jennifer Eddy odkurzyła wiedzę z tego zakresu. Teraz ma nadzieję, że w 2008-2009 roku zakończą się testy kliniczne miodoterapii stopy cukrzycowej.

Anna Błońska
źródło: Yahoo!